Piątek 3.09.2010

pomorska.pl » Region

dodano: 11 września 2008, 17:39

Brodnica. Rodzina zmarłego pracownika żąda wyjaśnień

Tekst i fot. Marek Ewertowski

"Najpierw ludzie potem zyski", "Vobro" obóz pracy" - krzyczeli w czwartek na rynku ludzie solidaryzujący się z rodziną zmarłego pracownika.

Wczoraj solidaryzujący się z rodziną zmarłego pikietowali na brodnickim rynku

Wczoraj solidaryzujący się z rodziną zmarłego pikietowali na brodnickim rynku

(fot. Marek Ewertowski)

Kilka godzin wcześniej pikietowali pod brodnickim sądem. W tym czasie trwało tam posiedzenie, na którym rozpatrywano zażalenia rodziny odwołującej się od decyzji prokuratora o umorzeniu śledztwa w sprawie śmierci pracownika brodnickiej fabryki czekolady "Vobro".

Przypomnijmy, 16 kwietnia na 50 minut przed końcem nocnej zmiany, w hali produkcyjnej fabryki zdarzył się wypadek Krzysztofa Pruszewicza. Podczas wykonywania prac na mieszalniku służącym do wyrobu masy do cukierków, wpadł do jej wnętrza i w wyniku obrażeń - tuż po przewiezieniu do szpitala - zmarł.

Prokuratura umarza
Prowadząca sprawę brodnicka prokuratura uznała, że zdarzenie nie ma cech przestępstwa i umorzyła sprawę. Z takim stanowiskiem prokuratora nie zgadzają się rodzice oraz siostra Magdalena. Dlatego złożyli zażalenie. Podczas rozprawy doszło do pierwszej konfrontacji argumentów rodziny i prokuratora. Rodzina zarzuca prokuraturze mało wnikliwe przeprowadzenie postępowania i nie wyjaśnienie wielu nieprawidłowości. Prokurator nie znajduje związku podnoszonych wątków przez rodzinę, z wypadkiem. Przyznał, że w zakładzie stwierdzono wiele nieprawidłowości związanych z przestrzeganiem przepisów bhp, brakiem obuwia przeciw poślizgowego i brakiem właściwego przeszkolenia pracowników podejmujących prace w fabryce. Ale nie miały one, jego zdaniem, bezpośredniego wpływu na tragiczny wypadek.

Rodzina walczy
- Nie zgadzam się z tezami prokuratora. Uważam, że wszystkie te nieprawidłowości miały związek z wypadkiem mojego brata. Będziemy walczyć o sprawiedliwość. Chcemy wyjaśnienia wszystkich okoliczności i ukarania winnych - mówi Magdalena Pruszewicz.

Sąd po wysłuchaniu stron, zwrócił się do rodziny zmarłego o złożenie dokumentów związanych z wypadkiem, a szczególnie dotyczących przyjazdu karetki pogotowia i sposobu jej wezwania. Posiedzenie zostanie wznowione 22 września.

W czasie protestu na brodnickim rynku siostra zmarłego częstowała cukierkami "cza cza", przy produkcji których zginął jej brat. - W pikiecie biorą udział znajomi i przyjaciele oraz ludzie z Polski. Brodniczanie stoją i patrzą. Boją się utraty pracy.

Cukierki "cza cza" symbolizują wyzysk pracowników i śmierć mojego brata w fabryce "Vobro". Niestety, nie brak takich, którzy je biorą. Pewnie myślą, że to reklama - dodaje ze smutkiem.


* Więcej o sprawie znajdą Państwo również w piątkowym papierowym wydaniu brodnickim "Gazety Pomorskiej".


Moto

Znajdź:

Praca

Praca:

Inne

Sonda

Czy możliwość składania dokumentów do kilku szkół średnich powinna zostać zniesiona?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 67.