Piątek 3.09.2010

pomorska.pl » Publicystyka

dodano: 18 stycznia 2008, 11:00

Zasypiać i budzić się razem

Przysięgę napisali sobie sami. Obiecali dzielić się ciałem i duszą. Ślub Moniki i Miłosza był pierwszym ślubem humanistycznym w Polsce.

- Sami mogliśmy tworzyć formę i treść ceremonii - mówi Miłosz. 
Przygotowania trwały ponad miesiąc. On wybrał fragment "Mszy wędrującego” Stachury. Ona - fragment "Kociej Kołyski” Vonneguta: "O ile wiem, nawet Bóg nie jest dla nich świętością. 

- Więc nie ma dla nich nic świętego? 
- Tylko jedno. 

Próbowałam zgadywać. 
- Ocean? Słońce? 
- Człowiek. Nic poza tym”. 

Monika jest psycholożką, terapetką behawioralną. Miłosz kończy studia psychologiczne. Mieszkają w Gdańsku. 

Ślub wzięli w warszawskiej siedzibie wolnomyślicieli, 9 grudnia ubiegłego roku. Ceremonię prowadził Krzysztof Tanewski, dziennikarz, podróżnik - wychował się w Afryce, mieszkał w Australii, do Polski przyjechał kilka lat temu. Nigdy wcześniej nie był celebransem - zanim poprowadził ślub, musiał dobrze poznać młodą parę (zresztą wszyscy, którzy brali udział w przygotowaniach, zdążyli się ze sobą pozaprzyjaźniać). 

- Ważne dla nas było nie tylko to, co działo się w trakcie samej ceremonii, ale też to, co przed i po niej.

- Sami mogliśmy tworzyć formę i treść ceremonii - mówi Miłosz. Przygotowania trwały ponad miesiąc. On wybrał fragment "Mszy wędrującego” Stachury. Ona - fragment "Kociej Kołyski” Vonneguta: "O ile wiem, nawet Bóg nie jest dla nich świętością. - Więc nie ma dla nich nic świętego? - Tylko jedno. Próbowałam zgadywać. - Ocean? Słońce? - Człowiek. Nic poza tym”. Monika jest psycholożką, terapetką behawioralną. Miłosz kończy studia psychologiczne. Mieszkają w Gdańsku. Ślub wzięli w warszawskiej siedzibie wolnomyślicieli, 9 grudnia ubiegłego roku. Ceremonię prowadził Krzysztof Tanewski, dziennikarz, podróżnik - wychował się w Afryce, mieszkał w Australii, do Polski przyjechał kilka lat temu. Nigdy wcześniej nie był celebransem - zanim poprowadził ślub, musiał dobrze poznać młodą parę (zresztą wszyscy, którzy brali udział w przygotowaniach, zdążyli się ze sobą pozaprzyjaźniać). - Ważne dla nas było nie tylko to, co działo się w trakcie samej ceremonii, ale też to, co przed i po niej.

Nie było urzędniczych formułek, jak w USC. Ani cytatów z Biblii, jak w czasie ślubu kościelnego.

- Sami mogliśmy tworzyć formę i treść ceremonii - mówi Miłosz.
Przygotowania trwały ponad miesiąc. On wybrał fragment "Mszy wędrującego” Stachury. Ona - fragment "Kociej Kołyski” Vonneguta: "O ile wiem, nawet Bóg nie jest dla nich świętością.

- Więc nie ma dla nich nic świętego?
- Tylko jedno.

Próbowałam zgadywać.
- Ocean? Słońce?
- Człowiek. Nic poza tym”.

Monika jest psycholożką, terapetką behawioralną. Miłosz kończy studia psychologiczne. Mieszkają w Gdańsku.

Ślub wzięli w warszawskiej siedzibie wolnomyślicieli, 9 grudnia ubiegłego roku. Ceremonię prowadził Krzysztof Tanewski, dziennikarz, podróżnik - wychował się w Afryce, mieszkał w Australii, do Polski przyjechał kilka lat temu. Nigdy wcześniej nie był celebransem - zanim poprowadził ślub, musiał dobrze poznać młodą parę (zresztą wszyscy, którzy brali udział w przygotowaniach, zdążyli się ze sobą pozaprzyjaźniać).

- Ważne dla nas było nie tylko to, co działo się w trakcie samej ceremonii, ale też to, co przed i po niej - mówi Miłosz. Nie zawiedli przyjaciele. I najbliższa rodzina.
Choć na początku było zdziwienie: co to za ślub? Po co?

W Norwegii, Szkocji czy USA śluby humanistyczne mają rangę prawną. W Polsce - nie, dlatego po nich trzeba i tak wziąć ślub w USC. To jednak nie wydaje się przeszkodą - po ślubie Moniki i Miłosza zgłaszają się kolejni chętni. Najbliższa humanistyczna ceremonia - 9 lutego.

Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, które chce propagować humanistyczne śluby, planuje przeszkolić celebransów w każdym województwie.


Przeczytaj więcej

Moto

Znajdź:

Praca

Praca:

Inne

Sonda

Nie ma ankiety dla tego dziaŁu.